(47kB)

A było to tak...

Dawnym czasem, za siedmioma lasami, za siedmioma górami, istniał sobie internet. I młodzież może mi wierzyć lub nie, ale wielce popularnym był on urządzeniem. Korzyści z niego płynęło co nie miara - od rozporządzeń nowych królewskich, poprzez wypociny pośrednich minstrelów, aż po lekką erotykę, wszystko w nim odszukać się dawało. Internet owy zacny, miał oblicze jednak drugie, nikczemne ono bylo okrutnie i sen spędzało z powiek wielu wytrwałym badaczom-userom. Dziś dziatwko droga, usiądźcie w ciszy i posłuchajcie historii starego bajarza, który z niejednego szynku spijał trunki i który niejedną opowieść podczas biesiadowania zasłyszał. Posłuchajcie uważnie o chaosie, smutku i bohaterstwie prawdziwym.

Internet jako eksperyment szalonych magików bojowych się narodził. Wydawał się wtedy jeno zabawką, ot zwykła fanaberią, jak to w wielkim świecie mówią. Czas jednak płynął, a wraz z nim dorastał i on. Oblicze swe zmieniał wielokrotnie, niczym mim odgrywający scenę bitwy pod Grunwaldem na Krakowskim rynku. Koniec końców urósł do rozmarów znanych wszystkim dzisiaj, wtedy też ujawniła się jego ciemniejsza, złowroga natura - chaos.

Wielu mężów myślało jak ze skutkiem owym ubocznym sobie poradzić. I tak podejmowali z nim walkę sławy takie jak Sir Googlenot, który walczył ze swym słynnym okrzykiem na ustach "Yahooo!", lordowie księstwa Ochnetu i wielu, wielu innych. Chaos przeganiany wracał jednak zawsze w postaci fałszywych linków, okrutnych odnośników i niesprawdzonych adresów...

Pewnego dnia dwóch studentów młodych (ich imiona czas pochłonął, gdyż herbu na tarczach nie nosili) na nielichy pomysł wpadli. Za dukaty ostatnie wykupili domenę w przecenie i mesjanistyczne swe dzieło rozpoczęli. Z orężem prawdy i sumienności, wyekwipowani w poczucie humoru zawiązali organizację (z ograniczoną odpowiedzialnością), którą pokolenia wasze dziatwo pralka.pl zwykło nazywać.

Każdy adres osobiście sprawdzając, jedynie pewne witryny dodając, mając na uwadze dobro zwykłych śmiertelników, walczyli w czoła pocie... Posiadając wiedzę o nikłym zapale eksploracji, który cechował gawiedź, a i będąc żarliwymi Fortuny wyznawcami, losowej drodze dużo zostawili. Piecze jednak zawsze dzielnie nad wszystkiem sprawowali.

Tak oto chaos ustąpić musiał, a Internet ulepszonym ostał.

Powiadają ludy zabobonne, że szwęda się gdzieś owo licho - niecna strona Internetu, a w nocy księżycowe słychać jego lament żałosny i przyżeczenia zemsty... Ale to już zupełnie inna historia.



Autorzy:

  • Bartosz "Corvvin" Foremniak   [email]  #GG 8273476
  • Piotr Pazderski


  • Layout strony:




    Kontakt:

  • telefon: 501 486 804
  • email: administracja@pralka.pl
  •  

     

    pralka
    © copyright 2005 pralka.pl